Wróć do bloga Mity o nauce

Wzrokowiec, słuchowiec, kinestetyk — mit

Błażej5 min czytania
Studentka w okularach i swetrze uczy się przy komputerze, obok niej leży otwarta książka.

Załóżmy, że uważasz się za słuchowca. Mówię, że chcę cię czegoś nauczyć, więc naturalnie sięgasz po nagranie — bo najchętniej tego czegoś posłuchasz. A teraz dorzucam jeden szczegół: materiałem jest figura pewnego tańca, którą masz odtworzyć własnym ciałem. Czy słuchanie dalej wydaje ci się dobrym pomysłem? Oczywiście już nie, bo czujesz, że tu trzeba wstać i się ruszyć, a nie nadstawiać ucha. I tu tkwi sedno sprawy: ta sama osoba, to samo pytanie, a odpowiedź zmienia się w sekundę, gdy tylko poznajesz, czego masz się nauczyć1. Wzoru matematycznego nauczysz się inaczej niż melodii, a melodii inaczej niż kroku tanecznego — i nie ma to wiele wspólnego z tym, za jaki typ odbiorcy siebie uważasz.

To pokazuje coś, co umyka większości ludzi przekonanych o swoim zdefiniowanym stylu przyswajania informacji. O najwłaściwszej formie nauki decyduje treść, a nie osoba, która siada do nauki. Dowód geometryczny trudno ogarnąć bez rysunku przed oczami, choćby ktoś nazywał siebie najczystszym słuchowcem pod słońcem. Wymowy francuskiego „r” nie wyćwiczysz z samych zdjęć, nawet jeśli masz się za wzrokowca. To rodzaj materiału określa, którym zmysłem trzeba go przyswoić/ A deklarowana preferencja zmienia tu zaskakująco mało. Mimo to przekonanie o własnym typie przyswajania informacji jest dziś niemal wszechobecne — ktoś uważa się za wzrokowca, inny za słuchowca i jeszcze inny za kinestetyka.

Co gorsza, ten mit funkcjonuje w samym sercu systemu edukacji. Z badań wynika, że wierzy w niego 93% brytyjskich nauczycieli2. Przekonanie to jest powszechne również w literaturze naukowej, bo aż 89% publikacji o stylach uczenia podchodzi do nich bezkrytycznie i z aprobatą. Skoro wierzą w to niemal wszyscy, łącznie z ludźmi, którzy uczą innych zawodowo, to chyba musi być prawda. Otóż nie! Zanim jednak obalimy ten mit, trzeba głębiej przyjrzeć się szczegółom, bo nie wszystko w teorii stylów jest fałszem.

Część tej teorii jest całkiem prawdziwa. Ludzie naprawdę się od siebie różnią i nikt rozsądny temu nie zaprzecza. Różni nas zdolność do konkretnej dziedziny, różni wcześniejsza wiedza, którą wnosimy do tematu, i różni zwykłe zainteresowanie1. Te rzeczy realnie wpływają na to, jak szybko i jak dobrze się czegoś uczysz. Problem w tym, że teoria stylów bierze tę oczywistą prawdę i przemyca pod jej osłoną zupełnie inne, dużo bardziej wątpliwe twierdzenie.

Fałsz zaczyna się w miejscu, gdzie pojawia się idea twojego osobistego kanału zmysłowego, który rzekomo trzeba dopasować do nauki. Właśnie tu kryje się pułapka, w którą wpadasz, nawet o tym nie wiedząc. Mózg nagminnie myli to, co przyjemne, z tym, co skuteczne. Kiedy uczysz się z kolorowej, ładnie zrobionej grafiki, czujesz, że wiedza wchodzi gładko i bez wysiłku — ale to poczucie lekkości wcale nie oznacza, że zapamiętujesz więcej. To właśnie ono podtrzymuje wiarę w styl, bo mylisz komfort nauki z jej efektem.

Na szczęście takie rzeczy da się sprawdzić twardym eksperymentem. Odpowiednie badanie przeprowadzono na grupie 121 dorosłych4: najpierw standardowy test rozdzielił ich na słuchowców i wzrokowców, a część z nich losowo przydzielono do dwóch grup, które dostały tę samą treść w innej formie — jedna jako audiobook, druga jako tekst na ekranie. Rozumienie sprawdzono dwa razy: zaraz po nauce i ponownie po 2 tygodniach, żeby zobaczyć, co naprawdę zostaje w głowie na dłużej.

Efekt dopasowania nie pojawił się ani razu — ani zaraz po nauce, ani po dwóch tygodniach4. Co więcej, jedna grupa po prostu wygrała wszędzie. Osoby z preferencją wzrokową wypadły lepiej w obu testach – i przy słuchaniu, i przy czytaniu. Etykieta słuchowca nie pomogła nawet tam, gdzie powinna pomagać najmocniej, czyli przy słuchaniu nagrania. Sama z siebie nie chroniła ucznia przed gorszym wynikiem ani nie wzmacniała jego nauki — okazała się po prostu bez znaczenia.

Skąd więc bierze się to uporczywe poczucie, że jednak mam swój styl i że on coś znaczy? Ulubiony sposób nauki to zwykle ten, w którym z jakiegoś powodu czujesz się pewnie i sprawnie. To często wcale nie kanał, którym uczysz się lepiej, lecz typ zadania, który po prostu dobrze ci idzie1. Działa tu mechanizm podobny do noszenia ulubionej koszulki: wkładasz ją, bo dobrze się w niej czujesz, a nie dlatego, że nagle szybciej w niej biegasz. Preferencję mylisz ze sprawnością, a sprawność z rzekomym stylem.

Wróćmy zatem do stwierdzenia, od którego zaczęliśmy. Decyduje materiał, a nie Twój styl przyswajania informacji. Mapy czy wykresu uczysz się okiem, bo to z natury obiekty przestrzenne, które trzeba zobaczyć. Wymowy obcego słowa i melodii uczysz się uchem, bo to czysty dźwięk. Procedury, eksperymentu czy kroku tanecznego nauczysz się dopiero mięśniami, kiedy faktycznie je wykonasz. Pytanie, które warto sobie zadać, nie brzmi więc „jakim jestem typem”, lecz „czego wymaga ta konkretna wiedza”. Pierwsze pytanie prowadzi donikąd, natomiast drugie od razu podpowiada, jak się zabrać do nauki.

Cała branża samodzielnej edukacji sprzedaje testy, kursy i pomoce skrojone rzekomo pod wzrokowców czy słuchowców. Glimsy robi coś dokładnie odwrotnego — nie pyta cię, jakim jesteś typem, bo nie ma o co pytać. Fiszka to po prostu pytanie, na które musisz odpowiedzieć z własnej głowy. Jednakże to, co z tą fiszką zrobisz, aby opakować ją ulubioną formą, to Twoja preferencja.

Co z tego wszystkiego wynika dla ciebie na co dzień? Przy następnej nauce nie zaczynaj od pytania, jakim jesteś typem, bo to ślepa uliczka. Spójrz najpierw na sam materiał i zapytaj, czego on od ciebie wymaga. Na początku może to wprowadzić poczucie chaosu i zmiany nawyków. Jednak właśnie ta drobna zmiana przyzwyczajeń pomoże ci najbardziej. Dlatego przed nauką zobacz, jak wygląda materiał, usłysz co do ciebie mówi i pójdź w stronę, w którą chce on cię poprowadzić.

Przypisy

  1. 1Riener, C., Willingham, D. (2010). The Myth of Learning Styles. Change: The Magazine of Higher Learning, 42(5), 32–35.
  2. 2Newton, P. M. (2015). The Learning Styles Myth is Thriving in Higher Education. Frontiers in Psychology, 6:1908.
  3. 3Pashler, H., McDaniel, M., Rohrer, D., Bjork, R. (2008). Learning Styles: Concepts and Evidence. Psychological Science in the Public Interest, 9(3), 105–119.
  4. 4Rogowsky, B. A., Calhoun, B. M., Tallal, P. (2015). Matching Learning Style to Instructional Method: Effects on Comprehension. Journal of Educational Psychology, 107(1), 64–78.