Dlaczego multitasking to bzdura?

Multitasking uchodzi dziś za umiejętność, którą warto w sobie ćwiczyć. Słowo to opisuje robienie kilku rzeczy naraz — słuchanie wykładu i pisanie wiadomości w tej samej chwili. Wielu ludzi traktuje tę zdolność jak coś, co po prostu się ma albo trenuje. Im więcej okien otwartych jednocześnie, tym bardziej wydajna wydaje się praca. Tyle że założenie, na którym opiera się cała ta wiara, jest po prostu fałszywe.
Zacznijmy od tego, co dzieje się w głowie, gdy próbujesz robić dwie rzeczy jednocześnie. Mózg nie przetwarza dwóch wymagających zadań równolegle, choć tak to odczuwamy. Zamiast tego bardzo szybko przeskakuje z jednej czynności na drugą i z powrotem. Każdy taki przeskok wymaga, żeby na nowo ustawić cel i przypomnieć sobie reguły zadania. To trwa ułamki sekundy, więc łatwo tego nie zauważyć. Ale te ułamki się sumują, a wraz z nimi rośnie liczba drobnych błędów. Dlatego po powrocie do przerwanego tekstu przez chwilę nie wiesz, o czym właściwie czytasz. To, co bierzemy za wielozadaniowość, jest więc serią szybkich powrotów do przerwanej pracy.
Cena tych przeskoków nie jest stała — rośnie, gdy zadanie jest trudniejsze lub nowe. A właśnie z czymś nowym i trudnym mierzysz się za każdym razem, kiedy się uczysz. Pokazało to badanie, w którym studenci słuchali wykładu z laptopem na biurku1. Połowa z nich przy okazji wykonywała w sieci zadania niezwiązane z tematem zajęć. Po wykładzie wszyscy rozwiązali ten sam test sprawdzający rozumienie materiału. Osoby, które dzieliły uwagę między wykład a internet, wypadły o 11% gorzej. Co istotne, ten sam spadek dotknął zarówno proste fakty, jak i trudniejsze pytania.
Najciekawsze w tym badaniu jest jednak coś innego. W drugim eksperymencie część studentów po prostu miała w polu widzenia kolegę z laptopem. Sami nie robili nic poza słuchaniem wykładu i notowaniem na kartce. Mimo to wypadli na teście aż o 17% gorzej od osób z niezakłóconym widokiem. Cudzy ekran migający z boku działa trochę jak bierne palenie — szkodzi, mimo że pali ktoś inny. Wystarczy więc, że ktoś obok dzieli uwagę, by ucierpiała także twoja nauka.
Można by pomyśleć, że ktoś, kto ćwiczy multitasking całymi dniami, w końcu robi się w nim dobry. Badacze ze Stanford postanowili to sprawdzić i porównali dwie grupy2. Jedni rzadko łączyli różne media, drudzy robili to niemal bez przerwy. Okazało się, że intensywni multitaskerzy gorzej odsiewali nieważne bodźce z otoczenia. Trudniej im też było pominąć nieistotne informacje, które wcześniej pojawiły się w pamięci. Wypadli nawet gorzej w samym przełączaniu się między zadaniami. Sam rozmiar tego efektu bywa przedmiotem sporów, a część prób powtórzenia dała słabsze wyniki. Mimo to, gdy badacze szukali zadań, w których intensywni multitaskerzy okazaliby się lepsi, żadnej takiej przewagi nie znaleziono. Co więcej, samo badanie nie rozstrzyga, czy to multitasking osłabia uwagę, czy raczej osoby ze słabszą uwagą częściej multitaskują.
Najmocniejszy dowód na to, jak kruchą rzeczą jest uwaga, przyniosło jednak inne badanie3. Uczestnicy rozwiązywali zadania sprawdzające pamięć roboczą i zdolność rozwiązywania nowych problemów. Różniło ich tylko jedno — to, gdzie w trakcie leżał ich własny telefon. Jednych poproszono, by zostawili go w innym pokoju, innych — by trzymali na biurku. Telefony były wyciszone, leżały ekranem w dół i nikt ich nie dotykał. A jednak sama obecność telefonu na biurku obniżyła wyniki. Im bliżej leżał aparat, tym mniej zasobów umysłowych zostawało na właściwe zadanie. Co ważne, samo wyciszenie czy odwrócenie ekranem w dół wcale tu nie pomagało. Część zasobów uwagi cały czas pracowała nad tym, żeby nie sięgnąć po telefon. Nie musisz więc nawet zerknąć na ekran, żeby telefon już cię kosztował.
Skoro największym wrogiem nauki jest dzielenie uwagi, dobre narzędzie powinno robić jedną rzecz. Telefon może przeszkadzać w nauce gdy leży obok Ciebie, ale równie dobrze może stać się narzędziem, które pomoże Ci się skupić na jednym zadaniu. Glimsy pokazuje na ekranie jedną fiszkę naraz — bez dziesięciu otwartych kart obok. Nie musisz też decydować, ile dziś powtórzyć — to bierze na siebie aplikacja. Każda taka decyzja mniej to jedna okazja mniej, żeby uwaga uciekła gdzie indziej. Na te kilka minut telefon przestaje być rozpraszaczem, a staje się miejscem jednego zadania.
Z tego wszystkiego płynie prosty wniosek: uwaga to zasób, którego trzeba pilnować. Wyznacz sobie jeden krótki blok wyłącznie na naukę, na przykład 15 czy 20 minut. Żadnych przeskoków między aplikacjami – przez ten czas robisz tylko jedną rzecz. Na początku takie skupienie wokół jednego zadania potrafi być nieprzyjemne, wręcz nudne. To zrozumiałe — przyzwyczajenie do ciągłych bodźców nie znika z dnia na dzień. Jednak właśnie ten lekki dyskomfort jest znakiem, że odzyskujesz uwagę dla siebie. Nie musisz zmieniać wszystkiego naraz — spróbuj raz, przy jednej sesji, i zobacz różnicę. Multitasking nie jest twoją supermocą — i właśnie dlatego rezygnacja z niego tak wiele zmienia.
Przypisy
- 1Sana, F., Weston, T., Cepeda, N. J. (2013). Laptop Multitasking Hinders Classroom Learning for Both Users and Nearby Peers. Computers & Education, 62, 24–31.
- 2Ophir, E., Nass, C., Wagner, A. D. (2009). Cognitive Control in Media Multitaskers. Proceedings of the National Academy of Sciences, 106(37), 15583–15587.
- 3Ward, A. F., Duke, K., Gneezy, A., Bos, M. W. (2017). Brain Drain: The Mere Presence of One’s Own Smartphone Reduces Available Cognitive Capacity. Journal of the Association for Consumer Research, 2(2), 140–154.