Wróć do bloga Jak działa pamięć

Dlaczego wiedza zostaje w pokoju, w którym się uczysz?

Błażej6 min czytania
Studenci uczący się razem w bibliotece uczelnianej

Wieczorem przed egzaminem materiał wydaje się opanowany tak pewnie, że aż trudno uwierzyć, by mógł gdzieś się ulotnić. A jednak następnego ranka siadasz w sali i patrzysz na pierwsze pytanie. I te same fakty, które jeszcze wczoraj płynęły bez wysiłku, nagle stają się nieosiągalne. Wiedza jakby została w domu — w tym samym pokoju, przy tym samym biurku, gdzie wczoraj wszystko było na swoim miejscu. Łatwo zrzucić to na nerwy albo zmęczenie i czasem rzeczywiście o to chodzi. Za tym powszechnym doświadczeniem kryje się jednak mechanizm, który nie ma wiele wspólnego ze stresem. Mówi za to coś zaskakującego o tym, gdzie tak naprawdę przechowujemy to, czego się uczymy.

Zacznijmy od czegoś, co każdy zna z własnego życia. Wystarczy po latach usłyszeć piosenkę z konkretnych wakacji, żeby w jednej chwili wrócić w tamto miejsce. Przypominasz sobie zapach, światło, twarze ludzi, którzy wtedy byli obok. Nie przywołujesz tego wspomnienia świadomie; to dźwięk je wyciąga. Pamięć działa tu jak coś doczepionego do otoczenia, a nie zamkniętego wyłącznie w głowie. Dokładnie ten sam mechanizm obejmuje materiał, którego uczysz się do egzaminu.

Sprawdzili to badacze w eksperymencie, w którym dwie grupy uczyły się tej samej listy słów1. Jedni przerabiali ją dwa razy w tym samym pomieszczeniu, drudzy raz w jednym pokoju, a raz w zupełnie innym. Później wszyscy odtwarzali słowa w neutralnym, trzecim miejscu. Grupa, która uczyła się w dwóch różnych salach, przypomniała sobie średnio 24,4 słowa. Ta przywiązana do jednego pokoju odtworzyła tylko 15,9. Różnica sięga 50%, a jedyne, co dzieliło obie grupy, to liczba miejsc, w których wiedza została zakodowana.

Kiedy mózg się czegoś uczy, nie zapisuje samej treści w próżni. Przy okazji chwyta się tego, co akurat jest dookoła1. Widok za oknem, ułożenie biurka i pora dnia stają się dodatkowymi kotwicami, za które później można pociągnąć, żeby wydobyć materiał. Kiedy uczysz się zawsze w jednym miejscu, wszystkie te kotwice są takie same. A w sali egzaminacyjnej nie ma żadnego z nich. Stąd to uczucie pustki: wiedza wciąż gdzieś jest, ale zniknęły zaczepienia, które dotąd pozwalały do niej sięgnąć.

Nasuwa się wtedy logiczny wniosek. Skoro otoczenie tak bardzo się liczy, to może wystarczy uczyć się w warunkach jak najbardziej zbliżonych do egzaminu? Coś w tym jest. Kiedy miejsce nauki i miejsce sprawdzianu się pokrywają, wyniki faktycznie rosną. W tym samym cyklu badań jedną grupę testowano w pokoju, w którym się uczyła. Odtworzyła o około jedną trzecią więcej słów niż ta przeniesiona gdzie indziej1. Problem w tym, że dopasowanie otoczenia to bardzo krucha strategia. Zwykle nie znasz wcześniej sali egzaminacyjnej i nie możesz jej odtworzyć w domu. Jeśli budujesz naukę wokół jednego, idealnie dobranego miejsca, opierasz całą wiedzę na zaczepieniu. A nad nim w dniu egzaminu i tak nie masz kontroli.

Znacznie pewniej działa rozwiązanie odwrotne. Zamiast przyklejać wiedzę do jednego otoczenia, lepiej rozłożyć tę samą partię materiału na kilka różnych miejsc. Mogą to być biurko, kuchenny stół, ławka w parku czy autobus. Każde z nich dokłada osobną kotwicę. Wiedza zyskuje wiele niezależnych od siebie zaczepień i przestaje zależeć od jednego konkretnego widoku1. To właśnie dlatego nauka w dwóch salach wypadła lepiej niż dwie rundy w tej samej. Jest też trik przydatny zwłaszcza wtedy, gdy egzamin i tak odbędzie się w jednym, narzuconym miejscu. Z obszernego przeglądu wielu badań wynika, że pomaga już samo przypomnienie sobie otoczenia, w którym się uczyło3. Wyobrażenie tego pokoju, biurka i pory dnia potrafi częściowo zastąpić fizyczny powrót do niego. Zanim zaczniesz odpowiadać, możesz przez chwilę odtworzyć w głowie miejsce nauki i w ten sposób przywrócić część utraconych zaczepień.

Wszystkie te kotwice mają jednak wspólną słabość — są na gdzieś indziej niż egzamin. Pokój, biurko i widok za oknem zostają w domu i do sali egzaminacyjnej z tobą nie pójdą. Warto więc zadać pytanie, które zmienia całą perspektywę: czy istnieje kotwica, którą zawsze masz przy sobie? Owszem, i jest nią własne ciało.

Kiedy uczysz się czegoś i wykonujesz przy tym ruch albo gest, dodajesz do tego ślad zupełnie innego rodzaju. Jest to ślad motoryczny, związany nie ze słowem, lecz z czynnością. W jednym z klasycznych badań osoby samodzielnie odegrały proste polecenia w rodzaju mycia zębów czy otwierania drzwi. Zapamiętały je wyraźnie lepiej niż osoby, które tylko ich wysłuchały lub wyobrażały sobie wykonanie5. Ciało zapisuje informację po swojemu i często trwalej niż słowa. Po ciemku potrafisz trafić ręką do włącznika, choć nie umiesz opisać, gdzie dokładnie się znajduje. Najlepiej widać to w nauce języków. W badaniu, które trwało ponad rok, obce słówka łączono z pasującym gestem. Wchodziły wtedy do pamięci sprawniej i utrzymywały się w niej dłużej niż te wkuwane samym powtarzaniem4. Co ważne, gest musi oddawać znaczenie słowa, a nie być przypadkowym machnięciem ręki. Ruch udający skrzydła pomoże zapamiętać słowo oznaczające lot, a dowolne wymachiwanie rękami już nie6.

I tu obie nici się schodzą. Zmiana miejsc wzbogaca zapis wiedzy o liczne kotwice zewnętrzne, dzięki czemu uczysz się skuteczniej już w trakcie. Gest dokłada kotwicę wewnętrzną, a ta, inaczej niż biurko czy widok za oknem, wchodzi z tobą do sali egzaminacyjnej. Jedno poprawia samo kodowanie, drugie zostaje dostępne dokładnie wtedy, gdy najbardziej go potrzebujesz. Wiedza przestaje być czymś przyklejonym do jednego pokoju i staje się czymś, co naprawdę nosisz przy sobie.

Z tej perspektywy widać, dlaczego nauka z telefonu ma przewagę, o której rzadko się myśli. Rozłożenie materiału na wiele miejsc działa tylko wtedy, gdy zmiana otoczenia nic nie kosztuje. Fiszki w Glimsy przeglądasz w autobusie, w kolejce czy w parku bez noszenia ze sobą stosu notatek. Każda fiszka jest przy tym aktem wydobywania wiedzy z pustej kartki, czyli ćwiczeniem dokładnie tego, co czeka cię na egzaminie. Do powtarzanego słowa możesz bez trudu dorzucić pasujący gest. Algorytm FSRS pilnuje z kolei, kiedy wrócić do danej karty, zanim zdążysz ją zapomnieć. Dobre kodowanie spotyka się wtedy z właściwym rozłożeniem powtórek w czasie.

Najprostszy wniosek z tego wszystkiego nie wymaga przewracania nauki do góry nogami. Wystarczy, że przerobisz tę samą partię materiału w dwóch lub trzech różnych miejscach, zamiast szukać tego jednego, idealnego biurka. Kiedy uczysz się słówek czy pojęć, dorzuć do nich prosty gest pasujący do znaczenia i wypowiedz je na głos. W ten sposób dasz wiedzy kotwicę, która nie zostanie w domu. A jeśli egzamin i tak czeka cię w nieznanej sali, nie zaczynaj odpowiadać od razu. Najpierw odtwórz na chwilę w głowie miejsce, w którym zwykle się uczysz. Na początku zmienianie miejsc i dokładanie gestów do słówek może wydawać się niepotrzebnym utrudnieniem. Ale właśnie to drobne poczucie wysiłku jest znakiem, że pamięć naprawdę pracuje. Nie prześlizguje się wtedy tylko po tym, co wygląda znajomo. Spróbuj chociaż raz, z jedną partią, i sprawdź, ile z niej zostaje, gdy wokół zmieni się otoczenie.

Przypisy

  1. 1Smith, S. M., Glenberg, A., & Bjork, R. A. (1978). Environmental context and human memory. Memory & Cognition, 6(4), 342–353.
  2. 2Godden, D. R., & Baddeley, A. D. (1975). Context-dependent memory in two natural environments: On land and underwater. British Journal of Psychology, 66(3), 325–331.
  3. 3Smith, S. M., & Vela, E. (2001). Environmental context-dependent memory: A review and meta-analysis. Psychonomic Bulletin & Review, 8(2), 203–220.
  4. 4Macedonia, M., & Klimesch, W. (2014). Long-term effects of gestures on memory for foreign language words trained in the classroom. Mind, Brain, and Education, 8(2), 74–88.
  5. 5Engelkamp, J., & Krumnacker, H. (1980). Imaginale und motorische Prozesse beim Behalten verbalen Materials. Zeitschrift für experimentelle und angewandte Psychologie, 27, 511–533.
  6. 6Macedonia, M., Müller, K., & Friederici, A. D. (2011). The impact of iconic gestures on foreign language word learning and its neural substrate. Human Brain Mapping, 32(6), 982–998.